2016/06/10

0.1

uwaga, przyjaciele, zapraszam na otwarcie kopalni beki. było tak: pod koniec lutego 2009, w drugiej klasie gimnazjum, ledwo skończywszy piętnaście lat, zobaczyłam kubę dąbrowskiego w telewizji. na kanale, który prawdopodobnie już nie istnieje, mówił o tym, że chciałby, żeby ludzie tak, jak mają swoją ulubioną muzykę na płytach, ksiażki na półkach i filmy na komputerze, żeby mieli też zdjęcia, żeby uczynić fotografię artystyczną bardziej przystępną, żeby to nie była wystawa fotografii w galerii sztuki, tylko zdjęcia na twojej ścianie. to było dla mnie naprawdę odkrywcze i nowe, więc wygooglowałam i przepadłam na długie godziny w accidents will happen, a potem za 200 złotych na allegro kupiłam olympusa mju II, bo też chciałam tak robić zdjęcia i tak o nich myśleć.

w ciągu czterech miesięcy naświetliłam trzy klisze i wywołałam je po roku, w czasie którego nie używałam analoga i chciałam go nawet komuś oddać. nie wiem dlaczego. zrobiłam odbitki, bo nie miałam wtedy pojęcia o skanowaniu negatywów, ale były okej i na tych dwadzieścia kilka zdjęć, skanowanych z odbitek, które wrzuciłam na bloga o uroczej nazwie (a była to 'yebaka'), dostałam bardzo miły i budujący odzew. analogowa zajawka wróciła. kolejne rolki skanowałam już jak cywilizowany człowiek i wrzucałam na bloga w formie podobnej do tej, w jakiej robię to teraz, tylko wtedy trochę więcej pisałam. pisanie jest w porządku. yebaki już nie ma, ale wybrane zdjęcia ze wszystkich czternastu klisz z tamtego okresu można oglądać tutaj, na zabawnychkościach i leniwychnogach, pod tagiem 'fiveyearsofmju'.

czternaście klisz i okres, o którym mowa, nie obejmuje jednak trzech rolek, od których zaczęłam poprzedni akapit, a które dopiero niedawno zeskanowałam jak cywilizowany człowiek. ten wstęp nie miał być tak długi, bo koniec końców chodzi tylko o to, że uwaga, przyjaciele, zapraszam na otwarcie kopalni beki, czyli na zdjęcia z gimnazjum. w pierwszym odcinku między innymi ja z czasów, kiedy nie miałam jeszcze septum i nigdy nie widziałam, jak otwiera się przysłona w analogu (co postanowiłam empirycznie zbadać), ziomki w szkole, dużo warszawy, małe smutki i ładne światełko. good times, bad times.


No comments:

Post a Comment